Sekrety Sukcesu Kérastase – gala 2016

Marka Kérastase to synonim sukcesu. Zamiast tytułowego określenia, przyświecającego uroczystościom w Teatrze Dramatycznym,  „sekrety”, powiedziałbym raczej „przepis”. Nie jest tajemnicą co wyróżnia i decyduje o wartości tej marki. Bezkompromisowość w kwestiach jakości,  wdrażanie innowacji oraz docenienie kapitału jakim jest sam człowiek, to jest przepis na powodzenie i popularność Kérastase’a.

Zorganizowana gala to odzwierciedlenie tych wyznaczników. Pełen rozmach i zaangażowanie wszystkich pokładów kreatywności (…czy Wy też macie wrażenie, że Kérastase to anagram kreatywności, czy znów przesadziłem?). Edyta Górniak wprowadziła nas w nastrój glorii i chwały. (Ten walor muzyki nigdy się nie zdewaluuje.) Krzysztof Bogacz swoim wystąpieniem dodał animuszy zasiadającym na widowni fryzjerom-stylistom. Przemawiał trochę jak Demostenes, trochę jak Maximus – byłem gotów budować barykady, ale po kolejnych lampkach szampana, serwowanych później na przyjęciu, miałem już nieco bardziej arystokratyczne zapędy. Oprawa artystyczna, wyjątkowość miejsca i zdarzenia, pozwoliła na chwilę odstosunkować się od tego co trywialne i opatrzone codziennym doświadczeniem. Gdyby tego typu uroczystości fundowano kasjerkom z tych żółtych i białych dyskontów, na pewno podchodziłyby do swojej pracy z entuzjazmem i zapałem. Continue reading

Kolor w wielkim mieście – L’Oréal Color Trophy Show

Gala finałowa L’Oréal Color Trophy charakteryzuje się wielkim rozmachem, walorem doniosłości, spektaklu. Jest w tym coś ze splendoru, który dowartościowuje codzienną dłubaninę zwykłych starań. Kolaż talentów, ich widzialnych efektów zaprezentowany w świetle reflektorów wywołuje te dreszcze, które chyba tylko może nam zafundować filharmonia w Krakowie rozwibrowana ruchem tramwajowym. Były emocje, wielkie brawa, wyrazy uznania i zachwytu. To była noc inspiracji oraz wrażeń. 

Continue reading

Chyba starzeje się – rzecz o L’Oréal Color Trophy 2015

W obliczu zdarzeń wielkich, ujawniających sumę wysiłków, efekt zaangażowania oraz potencjał artystyczny człowieka staję się wrażliwy jak matka obserwująca postępy swoich pociech. Funkcja jurora konkursu L’Oréal Color Trophy obnażyła mnie totalnie.tomaszmarut.pl

Pojechałem na konkurs zdając sobie sprawę, iż czeka mnie zadanie, w którym liczy się przede wszystkim obiektywizm, rzeczowa ocena, umiejętność przenikania istoty prezentowanych prac oraz docenienia nie tylko ostatecznego efektu, ale także talentu jaki za nim stoi. Byłem racjonalny, rzeczowy, skupiony i oddany sprawie. Oceniając prace uczestników konkursu robiłem notatki, rozpisywałem tabelki, zbierałem dane statystyczne, prowadziłem dzienniki, tomaszmarut.plstroiłem poważne miny – słowem, robiłem wszystko to co należy do atrybutów osób skrupulatnych i rozsądnych, z przejęciem wykonujących swoje obowiązki. Nie zauważałem jednak jak gromadzą się we mnie emocje. Emocje związane z estetyzmem prezentowanych stylizacji, z zauroczeniem warsztatem pracy, z oczarowaniem zdolnościami uczestników konkursu. Napięcie wynikające z tempa działań, z poczucia obowiązku, z ferowania słusznym słowem zarówno wobec osób zaangażowanych w konkurs jak i dziennikarzy, sięgnęło zenitu, gdy cały zespół działań przyszło przedstawić na scenie. Sławy i niesławy, sławne przez to jeszcze bardziej, gwiazdy i celebryci, artyści i osoby za nie uchodzące, w jednym momencie stanęły w mojej przestrzeni. (Byli tam wszyscy, nie mam pewności, czy nie uścisnąłem dłoni samej angielskiej królowej). Ponad tym blichtrem trzeba było przemykać niesłychanie sprawnie do tego, co najważniejsze: do finalnych działań wyłonionych talentów, do sprzyjania ich zapałom, do kibicowania ich pracy.

L’Oréal Color Trophy to prestiżowy konkurs, nie poprzez rozgłos medialny, ale dzięki faktycznej weryfikacji najlepszych prezentacji. Wygranymi są wszyscy finaliści. Anna Stach, Rafał Grabiec, Maciej Kubuj, Agnieszka Brzeźniak, Przemek Mendakiewicz, Sandra Kaleta, Sławomir Suder oraz oficjalna zwyciężczyni Edyta Szymańska. Oddaje im hołd. Ambicja, profesjonalizm, zdolność współpracy, odnalezienia się w różnych okolicznościach, nie zawsze sprzyjających twórczej wenie. Oni panowali nad wszystkim. Wzywam i Was do oddania hołdu fryzjerom minutą zadumy. To artyści nieustający w wysiłkach, to perfekcjoniści, to herosi pracy. Fyzjerzy organizują społeczeństwo. Nie odgórnie jak rządzący, lecz oddolnie jak te mrówki, które są wstanie udźwignąć ciężar cięższy od siebie, nie tracąc przy tym czasu na chełpienie się tym. W czasie konkursu cały ten fryzjerski los objawił mi się w swej pełnej rozciągłości. I wzruszyłem się. Wzruszyłem się, jak podczas śpiewu chóru niewolników z Nabucco. Miałem przemyślenia o sensie i powołaniu ludzkim. Już nie mówiłem o blasku refleksów mieniących się we włosach, ale o …emocjach, które we mnie wywołało całe to przedsięwzięcie. Jako fryzjer, juror, szkoleniowiec, stylista, czuję się beneficjantem tego konkursu. Po raz kolejny doceniłem zawód, w którym działam, doceniłem kunszt twórczości moich towarzyszy po fachu, doceniłem co znaczy ludzki talent. Może to moja dojrzałość, a może zwyczajnie starzeję się…

Wasz Tomasz Marut

The Re – Birth of Hair – GALA L’ORÉAL COLOR TROPHY

Muse / Yellow / Updo,  Wet looks / Shape / Future, Pastel / Fairythales / Future, czyli niesamowity show L’Oréal Color Trophy już za nami. 

Gwiazdą fryzjerskiego programu artystycznego był Berni Ottjes. Czesanie na żywo, wybieg modelek, pokaz możliwości i bezgranicznej fantazji. W ramach jednego show zaprezentowano biegunowo odmienne style, akcentujące skrajnie różne podejście do fryzjerstwa i stylizacji. Pokaz był rodzajem eksperymentu: badaniem możliwości materii włosa oraz poszerzaniem granic artystycznej kreacji. Z poetyki snu osłodzonej pastelami i cukrową watą, publiczność została rzucona w futurystyczny świat fryzur odbierających postaciom wiarygodność istot ludzkich (…po gali pytałem modelki, czy mają obcego w brzuchy – tak przekonywujące były w tej aranżacji).

Continue reading

#Barcelona

Ice-Barcelona, zmiażdżone palce, ścieżki wstydu prowadzące do portu nad ranem, prezentacje i szkolenia, imprezy i aftery oraz ten szum w głowie – powiedzmy, że był to szum suszarek.

Kiedy leciałem na szkolenie do Barcelony czułem się jak Alicja z Krainy Czarów. Nie dlatego, że byłem niższy od moich kompanów podróży, ale dlatego, że leciałem jak ona – lotem swobodnym w przestrzeń towarzyską zupełnie dla mnie nową. Alicja biegła za króliczkiem, ja miałem bilet wykupiony przez L’Oréal…

Continue reading

Tomasz Marut – fryzjer „on air”

It Looks – It Girls by L’Oréal Professionnel – to trendy tego sezonu.  Odnaleźć to, co najpiękniejsze i pokazać całemu światu – mowa o kobiecej urodzie. Na antenie TVN’u prezentowałem aktualne tendencje na sezon jesień-zima 2013/14. Tak to w wyglądało:

***

Night Party L’Oréal Professionnel w Teatrze Wielkim w Warszawie, to była impreza finałowa konkursu L’Oréal Color Trophy, w którym Aga, Virginia, Fabian i ja zostaliśmy wyróżnieni. Nagrodą był udział we fryzjerskiej gali. Jak przystało na stylistów z Salonu Avant-Après, byliśmy dostojni i eleganccy. Potem była cześć nieoficjalna. Podtrzymuje, że wciąż byliśmy zacni i powabni (jakkolwiek to wyglądało). Ponoć ogoliłem kogoś brzytwą, którą mam wytatuowaną na przedramieniu. Mówią też, że tańczyłem jak oszalały i że jestem telewizyjną bestią, czy też królem ekranu. Coś z tego musi być prawdą. Możecie wybrać sami.

Występ w telewizji dostarczył mi wielu wrażeń. Dowiedziałem się, jak to jest mieć własną wizażystkę, co znaczy lansować się w obstawie modelek, jak to jest być witanym, jako gość specjalny programu. Poznałem nowe słowo, którego w komentarzu użył Marcin Prokop – „gwiazda socjometryczna”. Po zapoznaniu się z definicją terminu, zrozumiałem, że to trochę o mnie, ale nie będę się upierał… Jedno jest pewne, jestem fryzjerem, więc wracam do salonu, powracam do pracy. Przypominam – trend na ten sezon, to być pięknym i być sobą!

Wasz i tylko Wasz – Tomeczek

Trend obliczony na sto procent kobiecości, czyli mój tour de Pologne z L’Oréalem

Kraków-Warszawa-Kraków – to moje trójmiasto. Kursuje jak opętany. Trochę podoba mi się to, jak kursuję. W asyście modelek, z którymi pracuje, wyglądam jak Casanova. A jeśli nie wyglądam, to przynajmniej tak się czuje.

Polskim TGV tnę i strzygę mapę nasze kraju, a potem tnę i strzygę swoje modelki i w niczym nie mam już umiaru. Ciągle koloryzuje i będę koloryzował błyszcząc blichtrem sytuacji.

W Akademii L’Oréal spędziłem trzy dni konsekwentnie ucząc i stylizując. Moje pomysły, inspiracje podaje do percepcji ogóły, pokazując techniczne możliwości rozwiązań, sposoby ujęć fryzury, odkrywam potencjał obowiązujących trendów. Nazwijmy to w końcu – jestem Ekspertem Akademii L’Oréala. Więc będę jeszcze więcej podróżował by ciąć, by strzyc, by koloryzować.

Zajmuję się detekcją urody. Trend na ten sezon to „It LOOKS”, czyli optymalny sposób stylizacji, który wyeksponuje nie to, co teraz jest na tzw. topie, tylko to, co atrakcyjnego jest w danej osobie. To coś, co decyduje o naszej osobowości, indywidualności, ten rys niepowtarzalności. Moja w tym rola, by te jakość ściekały po lokach, migały w prostych pasmach długich fryzur, jaśniały nimbem krótkich włosów. Tendencja na ten sezon jest wzrastająca, obliczona na sto procent kobiecości.

Pomysłów mam wiele, a czas stricte określony. Nie uczę wglądu –  nie jestem Kaszpirowski. Moje zadanie to podpowiedzi, konkretne techniczne wskazania. Kolejny miesiąc, to kolejne szkolenia, w kolejnych akademiach. Z dyplomem uznania w kieszeni lansuje to, co w moim fachu najlepsze – konsonans wizji i umiejętność.

Bądźcie więc bliscy, gdy jestem odległy.

Wasz i tylko Wasz – Tomasz Marut

L’Oréal Colour Trophy 2013 – koncept sfilmowany

W obliczu ustalonej rzeczywistości, uruchamiam wszystkie swoje zdolności, by wyłonić  charakter formy. Nie jestem humanistą – forma nie musi być czysta – ma uwodzić i ekscytować.  Film pokazuje przygotowania do konkursu L’Oréal Colour Trophy 2013, akt kreacji uchwycony na gorącym uczynku. Ekscytujcie się i Wy, szalejcie, jak ja szaleje – …efektywnie!

***

Wasz Tomasz Marut

Nie ukrywajmy tego dłużej…nie dostałem się do finału konkursu L’Oréal Color Trophy 2013

Są dni bez satysfakcji i tego poloru, kiedy dla pocieszenia śpiewam pod prysznicem piosenkę Jamie’go Cullum’a „So baby when I get famous everybody’s gonna see…”. Śpiewam na dwa głosy, momentami regularnym kanonem. Mydlę sobie oczy i stwarzam perspektywę rozwijając czerwony ręcznik pod umywalką. Na sukces trzeb być przygotowanym: szoruję zęby i prężę muskuły między wystającymi żebrami.

Dziś jednak jestem załamany. Bezwarunkowo wysyłam do wszystkich sms’y dokładnie tej samej treści. Za każdym razem, kiedy przychodzi oficjalna informacja o mojej nie-wygranej (…a taka przyszła w poniedziałek), moja samoocena klęka. Wiję się pod tą umywalką w kłębku niedocenienia, ssę kciuka i wstaję by w lustrze zobaczyć, jak z tym wyglądam.

W momencie trzeźwieję – nie mogę pozwolić sobie na pielęgnowanie równie głupiego grymasu na twarzy. Duszkiem spijam płyn do pukania jamy ustnej – chcę nabrać świeżego wyrazu. Z brzegiem butelki między ustami rozglądam się rutynowo po łazience, jakby w poszukiwaniu znaku, który do tej pory przeoczyłem, a który miałby odmienić moją egzystencję lub przynajmniej werdykt komisji L’Oréala. Narcystyczna osobowość naszych czasów płacze we mnie. Śpiewam więc „you will gonna rise” i podnoszę włosy na żelu.

Wychodzę do pracy, Kochani. Jeśli chcecie zobaczyć moje zdruzgotanie, stańcie przed witryną salonu i nie palcując szyb, wysuńcie otwartą dłoń w moją stronę. Niech masuje moje zbolałe ego.

Wasz Tomasz Marut.

Tomasz Marut, Avant-Après, L'Oreal, Color Trophy
Ewidentnie zafrapowani kunsztem propozycji stylistów salonu Avant-Après. A jednak inni okazali się lepsi. Serdeczne gratulacje! Także dla Krzysztofa Cichego, który jako jedyny z naszego zespołu dostał się do finału. Fot. za colortrophy.pl.