L’Oréal Color Trophy 2013 – w oczekiwaniu na wyniki

Dziś jest ten dzień. Dzień udawania, że nie ma napięcia, że co ma być, to będzie, że moje poczucie satysfakcji jest nieuwarunkowane werdyktem jury. Czeszę i modeluję, rozmawiam z klientami i dyskutuję o przejmującej kwestii niesprawdzających się prognoz pogodowych. (Zastanawiam się, czy mówiąc o przewidywaniach mogę użyć słowa prolongata czy też słowo prognoza jest dostatecznym wyrazem mojej elokwencji?) Ktoś mówi o kaloszach – temat okazuje się frapujący na pewnym poziomie i nawet zajmuje mnie na chwilę. Jednak kiedy unoszę głowę i winduję swe myśli z poziomu parteru na poziom tych pytających spojrzeń stylistów ustawionych w rzędzie nad fotelami, odpowiadam równie mętnym wzrokiem niepewności. Komuś upadła gazeta, ktoś podniósł się gwałtownie, cisza przecięła przestrzeń
…czy już są wyniki?!

L’Oréal Color Trophy 2013 – ciągle czekamy

Jury L'Oréal Color Trophy obraduje nad zdjęciami stylistów salonu Avant-Après
Jury L’Oréal Color Trophy obraduje nad zdjęciami stylistów salonu Avant-Après. Zdjęcie podane za: colortrophy.pl

The Next Style Masters 2013 – fotograficzna retrospekcja

Efekty pracy i to, w jakiej atmosferze ona powstaje, to bardzo różne jakości.
To, co podaję Wam do wglądu, to zakulisowe wysiłki moje i stylistów salonu Avant-Après, w przygotowaniach do kompetycji The Next Style Masters by Revlon.
Chłońcie wrażenia z naszych starań szeroko otwartymi oczami.

Tomasz

Making-of sesji The Next Style Masters

Jeśli filmy kreują wyobrażenie na temat rzeczywistości, to poniższy film jest zwiastunem tego, jak wygląda praca w naszym salonie stylizacji Avant-Après.

Making-of sesji The Next Style Masters by Revlon. Tak to wyglądało.

Wasz Tomeczek – Avant-Apres i już zawsze

Szyk czy szok? The Next Styl Masters 2013

Tomasz Marut, Avant-Apres, Revlon, The Next Style MastreRadość, zaskoczenie, impuls inspiracji, rozczarowanie, podziw, niesmak, zadowolenie i zwątpienie – galeria fryzur i feeria emocji. Polski etap konkursu marki Revlon – The Next Styl Masters 2013 – zakończony. Rozdane statuetki uznania lśnią znanymi mi nazwiskami, a każde z nich to ikona indywidualności: Jakub Ziemirski, Agnieszka Regina Łatka, Łukasz Stańczak.

Siła ekspresji fryzjerskiej plejady ma moc, a dzieła wprawiają w osłupienie. Biję brawa na stojąco, klaszcząc nawet uszami. Nożyce trzymam jednak w zębach, bo okrzyk zachwytu zatrzymam w piersi na moment, w którym mój subiektywny werdykt zgodzi się z tym oficjalnym.

Idea konkursu 

Konkurs Revlona organizowany jest od trzech lat. Ideę konkursu aprobuję, przystępując do niego konsekwentnie.
Każdy mój projekt, każda moja stylizacja to – zgodnie z przyjętą zasadą – „wystąpienie w obronie wartości artystycznych.” Tak to brzmi oficjalnie.
Dla mnie jest to jednak  akt tworzenia, przesycony namiętnością kreacji tak silną, że gdyby Stwórca-Pan Kreator ujrzał chociaż cień jej, to Ziemia miałaby loki.
Realizacja projektu pochłania mnie totalnie, determinuje dni, zagarnia noce. Atmosfera przedkonkursowych tygodni jest gęsta i lepka. Eksponuję się na orgie pomysłów w haremie kotłujących się inspiracji, podczas gdy ta najważniejsza przychodzi nagle, jak polucja młodzieńca – we śnie lub o świcie.

Trzy zdjęcia, trzy propozycje, trzy wcielenia wojowniczki

Najpierw był strój: Katarzyna Haratym i idea Walkirii. Jej praca, projekt sukienki-zbroi, przekornie uwodził klarownością przekazu. Czysta, jasna, szlachetna, odważna, radykalna, z wyraźnym rysem godności i mądrości – wojowniczka. Jej dostojność spływa na ciebie od razu – przez formę, techniczne ujęcie, przez precyzję i ostrość wyrazu. Jednak słowa są tu zbędne – to tautologia, lichy twór brzmieniowy. Wszystko co chciałem wyrazić, wyraziłem reżyserując jej postać.

A jednak laur pierwszeństwa przypadł komuś innemu. Zasiliłem tłum anonimowych talentów, którym „tym razem się nie udało.” Znów wracam do czesania swoich myśli, nie radząc sobie z kołtunem zażenowania. Rozczesywałem wewnętrzne dylematy przez dni wiele, by w końcu dowiedzieć się, że zająłem poczesne czwarte miejsce lub mówiąc wprost – pierwsze zaraz po trzecim. /Pozwólcie mi cieszyć się tym arytmetycznym eufemizmem popijając szampana semi-satysfakcjonującego./

Continue reading