whoweare

Jesień w koloryzacjach – nota o bieżących trendach

Wydawałoby się, że życie fryzjera odmierza się w długości ściętych włosów, w mnogości strzyżeń, w ilości koloryzacji. Moje życie to ciągłe podróże pomiędzy szkoleniami, salonem, szkoleniami jeszcze dalej, salonem, szkoleniami bardzo daleko, salonem. Dziś nadaje z Poznania, gdzie rozwijam sztukę wspomnianych cięć. Nowe zagadnienia to nowe pomysły. Czerpie ze źródła inspiracji i wciąż mam wątpliwość, że zdążę zrealizować wszystkie idee.  Na pewno nie uda mi się tego dokonać w pociągu (…o i znów nowy pomysł – salon fryzjerski w wagonie. Jak ten mózg pracuje.)

Kolorystyczne trendy na ten sezon obnażam w filmiku poniżej. Wraz z całym zespołem realizujemy je w ramach pracy w salonie. Kolory, diapazon kolorów, a w nim wymuskane te, które najbardziej kompensują tęsknoty jesiennego sezonu: od miedziano-rudych po blond szarości. Wszystko z namaszczeniem, z intencją podkreślania piękna włosa, jego struktury, faktury.

W kolejnych odsłonach zaprezentuje jesienne stylizacje powstałe w ramach twórczej pracy poszczególnych kreatorów zespołu Avant-Après. Jesień we włosach jest naprawdę piękna tego roku. Korzystajcie z jej uroku.

Do zobaczenia w salonie – Wasz Tomasz Marut

szepnij słówko

Blond pod ochroną – nowy produkt na rynku fryzjerskim

Dziś piszę do Was w konspiracji. Wybory prezydenckie w U.S.A odebrały nam resztki nadziei – tak, my ludzie myślący jesteśmy w mniejszości. Samowładczo nominuje się do tej elity, zdając sobie sprawę, że określenie homo sapiens (człowiek rozumny) jest określeniem na wyrost wobec całej populacji. Jako gatunek nie uświadamiamy sobie naszej predestynacji. Popęd i impulsywność to nasza motywacja działania. A gdzie rozum, gdzie rozwaga, gdzie przezorność, gdzie mądrość? …wszystko chyba zużyto do produkcji Smartblond (sic!)- nowego systemu pielęgnującego włosy rozjaśniane i farbowane.

Tak, żyjemy w erze inteligentnych proszków do prania, smart rozwiązań do włosów i zgadzam się na te produkty, zwłaszcza że spełniają moje wymogi, ale dysonansem rezonuje ten „język rozumu” w dobie jego braku.

Smartblond to nowość na rynku kosmetyków z fryzjerskiej pułki. Profesjonalny duet, technologia pielęgnacyjna do stosowania w czasie koloryzacji. Polecam ją do włosów rozjaśnianych, tonowanych, kiedy stosujemy sombre lub sunkiss, lub odwołujemy się do pasteli. Transformacje te, mimo coraz lepszych i łagodniejszych farb, zawsze uwrażliwiają włókno włosa. Smartblond  to forma kuracji działającej w synergii z wszystkimi produktami do koloryzacji i rozjaśniania oferowanymi przez L’Oréal Professionnel.  Fryzjer nakłada ją jednocześnie z farbą, aby efekt był natychmiastowy.

Filmik pokazuje nie tylko niesamowite zdolności kanadyjskiego fryzjera, który oferuje metamorfozę a la „wszyscy wyprowadźmy się do Australii”, ale także sposób aplikacji kuracji ochronnej Smartblond.

smartbondChciałem Wam jeszcze przemycić trochę uczonych informacji z „profesjonalnej” prasy fryzjerskiej, ale ta epatuje głównie bełkotem o furorze tej technologi w mediach społecznościowych, wspominając coś,że Eun Jung – fryzjer z Korei „dzięki Smartblondowi, nie musi już odmawiać swoim klientkom” (w domyśle farbowania), bo włosy są już chronione. /Redaktorzy tych gazet mają fryzjerów za idiotów./

Faktem jest, że formuła Smartblond zawiera polimery i ceramidy, które chronią i wzmacniają wiązania włókna włosa. /Na hasło polimery i ceramidy zawsze reagujemy jakoś optymistycznie – w tej małej butelce jest ich dużo/.

Polecam Wam zapytać o nową usługę, chociaż niechybnie sam Wam o niej przypomnę, kiedy zasiądziecie w fotelu.

Tymczasem pozostaje jak Keanu Reevs – z tendencją ucieczkową na Wschód.

Wasz Tomasz Marut

 

szepnij słówko
aga-regina-latka

Aga Regina-Łatka – mistrzostwo świata

To już nie są sukcesy osobiste pozwalające nam zakreślić kolejne zrealizowane założenie na prywatnej top liście. To wymyka się kategorii lokalnej, regionalnej, narodowej. To ma już wymiar dobra powszechnego, które zaświadcza o niezwykłych zdolnościach człowieka. Nie można obok tego przejść obojętnie. Chodzi tu o dwie jakości – o postać Agi i o kunszt jej pracy.

Aga zajmując w Lizbonie trzecie miejsce na fryzjerskich mistrzostwach świata L’Oréal Professionnel Color Trophy stała się naszym Małyszem fryzjerstwa. Zrozumcie to jeszcze raz – stanęła na podium jak Miss Universe – tak, nasza Aga z Salonu Avant-Après.

Dlatego dziś wyłączcie Eurowizje, „Mam talent”, rozgrywki piłki nożnej, czy ręcznej – Polska rozbłysła w świadomości globalnej nie dzięki aktywnościom nośnie promowanych w mas-mediach, ale dzięki pięknej wyobraźni Agnieszki Reginy Łatki.

Continue reading

szepnij słówko

#Francuski Look

Trudno mi dziś pisać o wysokim autoramencie tego co francuskie, kiedy dorobek Francji  został uznany za epigoniczny i wtórny wobec naszego dziedzictwa. Niemniej według mojego rozeznania i własnej oceny wciąż możemy inspirować się ich nowinkami – zwłaszcza w kwestiach mody i stylizacji. 

FRANCE - CIRCA 1960: Portrait of Jane Birkin, taken in the Sixties. (Photo by REPORTERS ASSOCIES/Gamma-Keystone via Getty Images)
Kocham to zdjęcie – FRANCE – CIRCA 1960: portret Jane Birkin, Lata 60te. (Zdjęcie  REPORTERS ASSOCIES/Gamma-Keystone via Getty Images)

Nie sugeruje,  że mamy naśladować we wszystkim francuski szyk, a jedynie aplikować okazjonalnie, bądź regularnie /jak kto woli/ ten niewymuszony i wolny od krzykliwych akcentów sposób bycia.

Polki często mają taki pomysł że,  jak szykują się na imprezę, założą czerwoną sukienkę, przesadnie krótką spódniczkę, szpile, zrobią krzykliwy makijaż. Francuzka wybierze prosty granatowy komplet i delikatną srebrną lub złotą biżuterię. I będzie wyglądała wyjątkowo.

Ten egalitarny minimalizm, którego symbolem dla mnie jest francuski manicure, przekłada się także na fryzjerskie cieńcie. Jego ambasadorką jest Eva Green – twarz L’Oréal Professionnel. Dla mnie będzie nią zawsze Jane Birkin. Continue reading

szepnij słówko
tomasz marut

Na tropie trendów

Nie jestem zwolennikiem krzykliwych haseł pt.: „musisz to mieć”, lub „śpiesz się zmienić swój look”. Nie popadam w zachwyt nad nowościami, które wraz z każdym kolejnym sezonem głoszą rewolucje technologii w kosmetyce. Nie uważam też, że każda kobieta musi przejść metamorfozę swojego wyglądu – nie jestem fanem stylizacji na siłę.  Hołduje dobrze pojętej tradycji i wciąż odwołuję się do pielęgnacji włosów jako zabiegu najważniejszego, dopiero wówczas przechodzę do stylizacji. Materia jest podstawowym budulcem, pomysł jest kolejnym krokiem w moich realizacjach. Niemniej lubię jak coś się dzieje, jak materia jest pobudzona do życia, jak osobowość rozkwita nowym uczesaniem.

tomasz marut

Aktualny sezon to różnorodne spektrum uczesań. Propozycji jest wiele: włosy zaplecione, falowane,  w stylu bowiesh lub glunge.

Te dwa ostatnie to uczesania oczywiste i znane – należy tylko zidentyfikować nazwę z uczesaniem.

 

tomasz marutGlunge plasuje się gdzieś pomiędzy stylem glamour i grunge. Ten podrasowany sposób uczesania inspirowany jest latami 90tymi.  To jesienna alternatywa dla letnich plażowych fal. Zazwyczaj fryzurę tę układa się przy włosach średniej długości. Włosy są nieznacznie wygładzone i nadaje się im lekko zmierzwionego, falowanego charakteru na długościach i na końcach. Efekt naturalnego i miękkiego wykończenia fryzury pomaga osiągnąć preparat Messy Cliché, French Girl Hair Tecni.Art. Continue reading

szepnij słówko
Czrny poniedziałek Tomasz Marut

# czarny poniedziałek – to musi się udać

Co jest gorsze – zagrożenie, czy lęk przed zagrożeniem?

Pytanie kołacze mi w głowie, od czasu gdy jedna z klientek opowiedziała mi historię swojej diagnozy. Pad cień podejrzenia, że po 5 latach ma nawrót choroby nowotworowej. Lekarze nie pewni czym są objawy zaczęli sprawdzać symptomy w kierunku wiadomym. Wizyta, skierowanie, oczekiwanie, badanie, oczekiwanie, wynik. Po dwóch tygodniach pierwszy wynik – badanie się nie udało. Kolejna wizyta, skierowanie, oczekiwanie, badanie, oczekiwane – już minął miesiąc, a ona jeszcze nie wie, czy rak czy nie. Zdaje sobie sprawę, że  jest w grupie najwyższego ryzyka, że pewnie rak już ją zjada. Nie może nic zrobić… Nic, bo system jest nieubłagalny. Wie, że jej badania i tak postępują w tempie ekspresowym jak na polskie warunki. Panie w rejestracji gratulują jej, że kolejne badanie będzie miała już za 7 dni – 7 dni w panice, siedem bezsennych nocy, siedem przepłakanych dób, bo przecież drugi raz się nie wygrywa. 

Continue reading

szepnij słówko
Tomasz Marut, hair strobing

ROCK ‘N’ STROBE

Strobing to nowość w technice koloryzacji włosów, która została stworzona po to, by w jak najbardziej naturalny sposób zaakcentować atuty fryzury oraz … twarzy. Strobing polega na rozświetleniu pasm włosów poprzez operowanie tonacjami danego koloru. Piszę o nim, bo pomimo iż technika ta jest bardzo efektowna, w Polsce nie wypłynęła na fali wiosennych trendów. Jednak jesień – jesień błyszczy we włosach najpiękniej.

 

Strobin w październiku ???

Tomasz Marut - Strobin

Nazwa Strobing wywodzi się z fotografii i oznacza fotografowanie z lampą błyskową. Podobny efekt daje ta koloryzacja – rozjaśnienia rozmieszczamy w tych miejscach, w których blask słońca, czy lampy padłby naturalnie. Nie są to jednak zwykłe refleksy – to co wyróżnia tą usługę, to jej spersonalizowany wymiar. Polega on nie tylko na doborze indywidualnych odcieni do naturalnego koloru włosów, ale także uwzględnia specyfikę kształtu twarzy, narzucający się styl, po to by uzyskań jak najlepszy rezultat. Stosując tą technikę koloryzacji możemy stworzyć na włosach taki poblask, aby akcentował nasze piękne oczy, czy kości policzkowe. To jest tak, jakbyśmy wystawiali na światło reflektorów swoje najlepsze cechy urody. Continue reading

szepnij słówko

Stylistki salonu Avant-Après wiodą prym

Zdaję sobie sprawę, iż pracuje z wybitnymi jednostkami. Wiem, że jeśli ktoś dobrze wykonuje swoją pracę w ramach stanowiska w salonie, to dobrze ją również wykona przystępując do realizacji stylizacji zadanej w konkursie.  To nie egotyzm, czy megalomania przemawia przeze mnie teraz. Zespół fryzjerów jest dobry jeśli jest wstanie przejść ponad zawieszoną przeze mnie poprzeczką. Ten laur nie łatwo zdobyć, ale też nie przyznaje go tylko swojemu salonowi.

Rynek fryzjerstwa rozkwita, a konkursy takie jak L’Oréal Color Trophy zyskują poprzez  niebagatelny poziom prac. Przez ostatnie lata już wiele takich stylizacji powstało w salonie Avant-Après. Tym bardziej ta atmosfera podekscytowania i kreacji stała się naturalną i obowiązującą w naszych murach. To sprzyja fryzjerskiej fantazji, która nie tyle nie zna granic, co odznacza się subtelną elegancją i lekkością formy. A jednak wieść o zwycięstwie Agnieszki Reginy-Łatki (1 miejsce w kategorii Kolor i Stylizacja) oraz Klaudii Matysiak (2 miejsce w kategorii Kolor i Stylizacja) była dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Gremium bynajmniej nie folgujące wymogom w kwestii estetyki i techniki uznało prace tych Stylistek za spełniające najwyższe oczekiwania. To natomiast przekracza moje oczekiwania – stąd zaskoczenie być może, bo – rzecz jasna – talent ich jest niepodważalny.

Aga Regina Łatka - pierwsze miejsceAga Regina Łatka wydobyła piękno zestawienia dwóch tonacji koloru. Fale spływające spokojnym, obłym skrętem do ramion to uznanie piękna form klasycznych. Wyważone proporcje, idealne zespolenie formy i koloru pozwoliło uchwycić piękno – nie tylko stylistycznej kompozycji, ale kobiety, której skromne spojrzenie koresponduje z subtelnością formy wyrazu. Prace Agi niczym prace klasycznych rzeźbiarzy każą się przy nich zatrzymać. One uwodzą! Może dlatego że oddają ducha samej Stylistki – sami widzicie, jak piękny on jest.

Klaudia Matysiak - drugie miejsceStylizacja Klaudii Matysiak to powiew świeżości. Tworząc w klimatach, które są bardzo w moim guście, śmiałe pomysły ubiera w formę wciąż wpisujące się w kanon elegancji. Jest tu pazur, jest coś z ulicznego Punka, jest śmiałość działania i młodzieńczy bunt …ale zrobione to jest z takim smakiem,  że śmiało zaproponowałbym ten typ uczesania swojej Mamie.

W stylizacjach, które zostały wyróżnione trzema pierwszymi miejscami nie ma przesady, nie ma ekstrawagancji z tą jej całą nachalnością pomimo, że nie brak tu kontrastów. Tym bardziej jestem dumny, że dwie z trzech prac, które wskrzeszają mój aplauz powstały w Salonie Stylistów Avant-Après, a wszystkie wyróżniają Kraków na mapie polskiego (jak dla mnie nawet światowego) fryzjerstwa.

Duma, radość, ale także nowa dawka energii do dalszej pracy. Takie piękno zawsze inspiruje!

Brawo dla Artystek. Dobrze, że nadszedł czas oficjalnego uznania – pielęgnujcie w sobie ten stan aprobaty dla swoich działań.

Wasz Tomasz Marut

szepnij słówko

Ten artykuł jest bez zdjęcia

Fotografia jako wynalazek stała się sposobem „przeżywania” czegoś. Kolekcjonujemy zdjęcia, żeby nagromadzić sobie wrażeń. Na portalu społecznościowym znalazłem album, będący (dla mnie będący) fotograficzną relacją z podróży po Stanach Zjednoczonych. Czy jednak tym samym jest dla jego autora? Czy fakt, że mam wgląd w czyjeś śniadanie, przejażdżkę windą, rozgardiasz w łóżku jest świadomą twórczością, czy nadawaniem trywialnym sytuacjom znaczenia poprzez uchwycenie ich na zdjęciu i podbicie jego statusu ilością serduszek, czy też „lajków”?

Piękne widoki kanionów, dolin i parków uchwycone w wysokiej rozdzielczości rozbudzają chęć rzucenia pracy i wyjazdu w świat. Ta tęsknota jest już we mnie, to tęsknota za zmianą, za naturą, za byciem bliżej tego co jest jeszcze pierwotne i czyste w naszym środowisku, nie spreparowane. W ten sposób odbiór oglądanego zdjęcia, nie jest spójny z intencją autora, który chciał zaświadczyć o tym, że to co ja widzę na obrazku, on zobaczył w realu.  Lecz czy ta ambicja obrazu nie redukuje naszych celów podróżniczych do punktów widokowych? Czy udało mu się spłynąć rzeką, poczuć zimną wodę tryskającą w upalnym dniu na jego twarz i twarz towarzyszy w pontonie? (Czy komuś udało zakochać się nad Niagarą?) Czy poznał ludzi, którzy ugościli go w swoim domu i pozwolili doświadczyć ich codzienności – tej, po którą lecimy na inny kontynent?

Podróż staję się strategią gromadzenia zdjęć. Nie jest wyjazdem „stąd”, pozostawieniem tego co właściwe dla miejsca wyjazdu za sobą. Lecimy z pomysłem spełnienia wszelkich założeń jakie nałożyło na nas społeczeństwo, lecimy z pomysłem jak nasza podróż powinna wyglądać i w tej ramie pozwalamy sobie na „wolność” – wolność gromadzenia obrazów, które już widzieliśmy w Internecie.

Na tym samym portalu znalazłem inny profil. Człowieka, którego znajoma poznała zabierając go na stopa. Już trzeci tydzień podróżuje po Bałkanach. Na jego profilu nie ma zdjęć. Chłopak pisze „doświadczam dziedzictwa Jugosławii”,  „moje osobiste doświadczenia mijają się z tym, co czytałem”, „unikam głównych dróg w Serbii. Jest wifi i działa. To już znam”.  Ten chłopak nie tropi  wyobrażeń wygenerowanych przez media, porzuca drogi, które przypominają mu to co zna z pocztówek, bo …”na tych pocztówkach nie ma ludzi”.

Za mało w nas Marco Polo. Za mało tego co nawet uosabiał rodzimy Kazimierz Nowak jeżdżąc po Afryce rowerem. Sami redukujemy się do zdjęć, do widoków za naszymi plecami tym samym uzupełniając setną odbitką ten sam widok w archiwach Google.

Album z podróży po USA ma znamienną nazwę „The end of the world will be instagrammed” – może to już jest koniec, koniec świata jaki pielęgnuje w mojej głowie.

Tyle z moich przemyśleń z podróży

Wasz Tomasz Marut

PS. Nie wrzucam zdjęć – znajdziecie je pod hasłem „Pekin grafika”.

 

 

 

szepnij słówko

Martyna Bryk – 10 lat niesamowitości

Martyna Bryk to talent oczywisty, utytułowana stylistka, trendsetterka w świecie fryzjerstwa. Jeśli tylko odkrywała w sobie predyspozycje, by uzewnętrznić nieograniczoną fantazję, nigdy nie  wahała się podjąć realizacji drzemiącego w niej potencjału. Jednak jej kariera nie rysowała się tak prostolinijnie. Każda dziedzina artystycznej kreacji rozbudzała w niej chęć tworzenia, a dziedzin tych było sporo. Jej droga do statusu Mistrzyni Polskiego Fryzjerstwa przemknęła nawet przez zespół muzyczny, w którym grała ze sporym zaangażowaniem. Z perspektywy czasu możemy powiedzieć, że był to epizod, ale ta potrzeba artystycznego wyrazu pozostała integralną częścią jej osobowości.

Martynę Bryk poznałem w Barcelonie. Atmosfera miejsca sprzyja nawiązywaniu znajomości, ale to jej urok osobisty budził największą sympatię. Od tego czasu nasze ścieżki już często się splatały i nie przesadzę, jeśli powiem, że fakt ten w sposób fantastyczny uświetnia moje życie. Jej talent, wola pracy i rozwoju wciąż działa budująco – myślę, że nie tylko na mnie.

Przekonałem się o tym, korzystając z zaproszenia na jubileusz dziesięciolecia pracy Martyny. Zespół osób współorganizujących imprezę-show epatował tym samym nastawieniem, który cechuje perfekcja nieznająca kompromisu. Mocne stanowisko realizowania świadomie obranego celu piastują także współpracownicy Martyny.

Jej prace cieszą się uznaniem w wymagającym świecie stylistów. Jej nazwisko jest znane każdej fryzjerskiej osobowości. Podbiła niejedną scenę, a jednak nie odżegnuje się od pracy w swoim salonie w Płocku, na rzecz tej, która wabi światłem reflektorów. Continue reading

szepnij słówko