Radość, która się nie starzeje

Fantastycznie jest mieć swojego idola. Idol w moim mniemaniu to jeszcze inny gatunek niż autorytet. Ten podpowiada nam, jak wytrwać przy tym co przyzwoite. Idol to nie fachman, od którego uczymy się mistrzostwa działania. To w końcu nie polihistor, który objaśnia nam Małgorzata Cisowskaprocesy świata. Idol to smakosz życia, figura, brzytwa co szarpie i porywa. Małgorzata Cisowksa jest właśnie takim moim idolem. Tym ciekawszym, że znanym mi tylko z życzliwych opowieści. Ona jest, gdzieś blisko, bo w środowisku fryzjerskim. Widzę blask jej osoby w roziskrzonych oczach jej przyjaciół, czuje zapał i energie w każdej opowieści. Jej postać wydaje się całkiem obecna, a brak jej obecności nadaje tylko fantastycznej energii wyczekiwania. Jak Świtezianka łechce i nęci jej postać efemeryczna utkana z licznych przywołań i wspomnień. Więc zmysły wszystkie mam wypukłe i nabrzmiałe. Zwłaszcza zmysł życzliwości i fantazjowania. Bo jak powiadają:

  • la vita e bella to kwintesencja jej osobowości

  • ma siłę feniksa; nie boi się porażek, tym bardziej sukcesu

  • wola czynu sprawia, że wyzwania są przyjemne i łatwe

  • to chodzące energia i zaleta.

Lubie osoby, które pokazują, że radość nie starzeje się, nie poddaje się procesom destrukcji, że radość do decyzja i świadoma postawa.

Nie lubię jednak lukru i słodkich kizi-mizi. Małgorzata nie jest laleczką z cukru. Przekonasz się o tym, podając jej słabe wino.

Wasz Tomasz Marut

Wielkie i wspaniałe – zapuszkowane

Ekstrema sprzedają się najlepiej. Mógłbym zacząć i skończyć jednym zdaniem: jestem w szpitalu, w szpitalnej piżmie. Ilość wejść na stronę mogłaby przebić tą skrzętnie wypracowaną Waszą uwagą i śledzeniem moich wpisów. Rozumiecie jednak, że piszę, kiedy tylko znajdę sposobność, a nie dla statystyk.

Czasem mam w głowie myśl skrystalizowaną. Mam wywód ułożony w bystrą refleksje, ale brak mi czasu na jej spisanie. Łudzę się, że to się we mnie gdzieś odłoży i powróci. Najczęściej jednak odchodzi w zapomnienie. Tu, w szpitalu nachodzi mnie lapidarna krystalizacja tych wszystkich uczuć, których jeszcze nie wyraziłem, a które dopadają mnie coraz wyraźniej. Dotyczy to mojej codzienności. Jest ona dość rutynowa, ale nie nudna. Ciasno upchana – trzeba tą kondensacje obowiązków zaznaczyć na wstępie – ale jednak obfita w różności. Pracuje dwanaście godzin dziennie, ćwiczę wieczorami kolejne dwie godziny, na marginesie dnia, mam czas dla ukochanej osoby i dla bliskich. Wydawało mi się to takie dobre, właściwe.

Wiecie jak dumnym można być z siebie, kiedy po pracy nie ma się siły na trening, ale duch rzetelności ciągnie? Oczywiście brak satysfakcji też mi doskwiera. Każde rzemiosło podniesione do skali masowej boryka się z problemem braku twórczości, na rzecz odtwórczości. A to nie syci, temu brak miąższu.

Wieczorami, zapinając ostatni guzik pidżamy czułem się jednak kontent, że i dziś się spisałem. Teraz czuje się jak głupiec. Dałem się nabrać. Myślałem, że to szczęście, a to konstrukt: Tomasz Marut – wzorowy obywatel z puszki. To musi się opłacać. Taki trathlonista z własną firmą, płacący podatki, nie obciążający państwa chorobą, do wycieńczenia sumienny, reprezentatywny i medialny, jak na plakat odbudowy Polski. Sam sobie to zrobiłem, sam zaadoptowałem sobie ten pogląd, że tak trzeba i nawet sam do swojej firmy zdzwoniłem, przepraszając, że nie mogę przyjść bo jestem w szpitalu…

Nie poszedłem do pracy, nie skasowałem biletu, nie naładowałem baterii na bieżni. Kim teraz jestem? Czy dostane tu jakiś suplement mojego życia? Ekwiwalent fryzjera-Maruta w pigułce?

W antologii poezji tamilskiej (czytam jednocześnie z Vougiem) jest takie zdanie Subrahmanii Bharatii „W tym wielkim dramacie życia sami sobie wyznaczamy role. Niechże więc będą wielkie i wspaniałe.”

Pora określić co znaczy wielkie i wspaniałe.

Wasz Tomasz Marut

Blond – to nie znaczy to samo #lookbook #liss_me_shake_me #stylizacja_ostatnia

Jak żywioły skrajne i różne, a jednak wpisujące się w jedną konstytucje świata, tak w ramach blondów odnajdziemy żywiołowo różne tonacje. Ciepły i zimny blond dopełniają się w łączonym projekcie.

Maślany blond vs popielaty blond to także kontrastowe zestawienie stylizacji. Mamy tu proste cięcie. Obydwie fryzury opierają się na grzywkach, na podstawie linii klasycznej. Maślany blond to gładkość i połysk, zimny blond to chropowatość i matowość, postrzępione, niegrzeczne włosy.

W stylizacjach widać reminiscencje lat 90tych. Lata młodości przebłyskują w mocnej, ciężkiej grzywce. Włosy są roztrzepane, z krótkimi czubkami, ale nie tak odstające, toporne jak 3 dekady temu.

Mamy tu także małą podróż w czasie w ramach technologicznych nowinek – prostownice na stół! Wracają czasy modelowania prostownicami. Aż mam ochotę przyszyć sobie tarczę do szkolnego fartucha.

Wasz Tomasz Marut

Jedno strzyżenie dwie jakości #lookbook #liss_me_shake_me #ulubiona_stylizacja

Lookbook L’Oréal Professionnel 2018 w części utworzonej przeze mnie niesie jedno przesłanie: fryzura nigdy nie jest skończona i kategoryczna. Jedno cięcie, jeden zamysł może ewoluować w wielu kierunkach. Forma, kolor, struktura i wymodelowanie pozostawiają szerokie pole manewru. O finalnym efekcie fryzury może zadecydować Twój dzisiejszy nastrój, bo to Ty ostatecznie nadajesz jej charakteru.

Dwie stylizacje, z których jestem najbardziej dumny. Mamy tu przedstawione różne fryzury wykonane tą samą techniką strzyżeń. Odmienne charaktery podkreśliłem perłowym blondem oraz głębokim brązem prosto od L’Oréal Professionnel.

Londyn, roztrzepanie, drapieżne strzępienia, cieniowanie, mocne grzywki.  Perłowy blond jest narzędziem – nadaje fryzurze eleganckiego sznytu, a jego blask podkreśla oryginalność grzywki. Zdecydowana forma o powabnej lekkości. Mamy tu trochę energii lat 90tych.

Inspiracje latami 90tymi, które rozważane są za topowe w tym sezonie, widzimy w stylizacji drugiej. Włos jest formą ekspresji, ogrywa twarz, ogrywa charakter. Długie przody, krótkie tyły, duża objętość koloru. Gęsty, głęboki brąz wydaje się decydować o bryle fryzury – to przykuwa oko, to przyciąga uwagę.

Wasz Tomasz Marut

 

Dysonans czy konsonans? #lookbook #odsłona_pierwsza

Możliwości włosa rozpisane są na skali, którą ograniczają skrajne bieguny. Na jednym z nich postawiłem bujne loki rysujące się solidnymi pierścieniami, na drugim fryzurę gładką, prostą, przesypującą się między palcami.

Pomysł, lub jego brak, jakiś niedowład wyobraźni i manualne zesztywnienie – w zasadzie to jedyne ograniczenie w stylizacjach, bo sam włos nam ich nie stawia. Zestawiłem ze sobą dwie stylizacje, żeby ukazać elastyczność tej materii, jej potencjał.

Stylizacja zaprezentowanych tu prostych włosów to taki nowoczesny bob bez łączenia. Jest tu duża lekkość, strzyżenie warstwowe, w zasadzie samoukładające się. To włosy naturalne. Dla uszlachetnienia koloru, dla połysku posłużyłem się odpowiednim szamponem. Stylizacja świetnie wygląda w wersji pofalowanej i wyprostowanej.

Loki to delikatny shag. Mamy tu odcienie szarości, jasne brązy. Włosy są miękkie, delikatne. Wychodząc naprzeciw Waszym rozmyślaniom odpowiadam – gdybyśmy to wyprostowali, otrzymalibyśmy strzyżenie a la lata 90te, czyli pocieniowane przy twarzy.

Te dwie fryzury to dwa modele pielęgnacji. Loki wymagają sporo codziennej atencji, dbałości o fakturę. Włosy proste są łatwiejsze w utrzymaniu, ale wiadomo chyba wszystkim tu zgromadzonym na tej sali, że włos piękny to zadanie. – trzeba je wykonać. 

Wasz Tomasz Marut

Lookbook 2018 – Liss Me, Shake Me by Tomasz Marut

Liss Me, Shake Me to kolekcja stworzona na potrzebę corocznej edycji lookbooka by L’Oreal Professionnel 2018. Tworzyłem ją z pasją inspirując się parami przeciwieństw. Kontrasty, antytezy, dwubiegunowości – w tych obszarach znalazłem jedność i efektowność wyrazu. Jest to kolekcja funkcjonująca na zasadzie par – przeciwstawnych par rzecz jasna.

Nie ma tu prostych rozwiązań. Kształt cięcia ma być widoczny i dominujący w odbiorze fryzury. Dlatego zrezygnowałem z cyzelowania długich włosów na rzecz cięć zaprojektowanych indywidualnie do kształtu głowy, struktury włosa i charakteru modeli. To kształt rządzi tą kolekcją. Pomysły zaczerpnąłem z lat 90tych – wyprostowane, wygładzone  i roztrzepane  formy ująłem w trzy duety.

Liss Me, Shake Me oddaje skale możliwości i potęgę potencjału dotyczących struktury fryzury. Kolor jest dopełnieniem bryły. Stąd paleta barw w tej kolekcji jest stonowana.

Liss Me, Shake Me jest stylizacją wpisującą się w ramy tego co definiujemy jako casual, czy też street wear w tym londyńskim duchu, który zawsze unosi się ponad moimi projektami. Nie ma tu miejsca na banał i powielanie tendencji. Czerpie ze spuścizny Tony & Guy i L’Oreal Professionnel ale cała kolekcja jest w stu procentach …by Tomasz Marut.

Wasz Tomasz Marut

PS. Dziękuje wszystkim za pomoc w realizacji filmu: modelkom, Basi Pieczarze, Klaudii Matysiak, fotografom, L’Oreal Professionnel …i całemu kosmosowi, w którym egzystujemy,

Aiko i Emil – Avant et Après

Gdzie ja nie byłem, z kim ja nie jadłem, nie piłem. Aiko i Emil – małżeństwo japońsko-polskie zawitało do salonu Avant-Après. Jeśli macie wrażenie, że znacie tą parę – być może tak. Prowadzą popularnego bloga i vloga, który w sposób łatwy i dostępny przybliża nam Polakom niuanse kultury japońskiej, a Japończykom przestawia egzotykę naszych klimatów (czyż strój Krakowiaka nie jest bajeczny? – nawet w naszych oczach, nie mówiąc o wrażeniach azjatyckiego obywatela).

W naszym salonie byli z rewizytą. Mamy taką swoją europejsko-azjatycką dynamikę odwiedzania się wzajemnie. Wrażenia Aiko i Emila z pobytu w Krakowie musiały być uwiecznione. Tym karmi się ich vlog.

Zaproponowana fryzura dla Aiko to autorska projekcja, wychodząca naprzeciw tęsknotom Japonek. Stonizowany blondzik, możliwy do wyczesania na wypadek nagłej potrzeby powrotu do naturalnego koloru, równe cięcie i przede wszystkim …pielęgnacja Steampodem (wciąż uważam, że jest to super skuteczna metoda na silne i zdrowe włosy).

Resztę zobaczycie sami. Zapraszam na vloga moich Gości, którym dziękuje za wspólny czas.

Tomasz Marut

Zamiast podsumowania – rok 2017

Kiedy myślę o ostatnim roku, nie mam słów na jego opisanie. Ale bardzo chce się podzielić jedną piosenką, której treść ma dla mnie esencjonalne znaczenie. Zamknijcie oczy i posłuchajcie tego tekstu.

Trudno czynić podsumowania w czasach kiedy autorytet swój podliczamy na podstawie ilości wykupionych miejsc postojowych. Wertykalnie usposobieni, chcemy wciąż więcej, ale tylko w przerażająco ubogim schemacie ambicji. Triatlony, bonusy w postaci auta i mieszkania w dobrej dzielnicy, lunche-branche, koncerty i wakacje – myślimy, że realizujemy swoje cele. Wszyscy? Jednomyślnie? Nie jest wolnością wybieranie spośród tego co dane jest nam do wyboru – tak sądzę przynajmniej. Sądzę też, że jesteśmy sparaliżowani trendem gromadzenia.

Horyzontalne spojrzenie na życie pomogłoby nam objąć wzrokiem tych co są obok. Nie po to, aby nagle przybrać misjonarską postawę, tylko dla tej zwykłej symbiotycznej miłości. Znamy ją wszyscy. I założę się, że każdemu serce rośnie na wspomnienie wizyty u babci, u rodziców. Niewymuszone szczęście, niedocenione szczęście – jak łyk herbaty w tym wytęsknionym towarzystwie.

Takiego szczęścia Wam życzę

Tomasz Marut

Trend alert – szarości i metale

#lorealpro #galacticcolor #metalliccolor #serieexpert #hairmoment #khlara#cracow

Niezależnie od tego, czy mówimy o modzie, urodzie, czy o włosach, metale i szarości nigdy nie były tak modne. Widzieliśmy modele dumnie przesuwające się po wybiegu w londyńskim Fashion Week, inspirujące wpływowe osoby, które miały również niesamowity metaliczny wygląd.  Widzieliśmy także jak na poznańskim pokazie Galactic Color stylizacje moje i Jacka Rybackiego rozgrzewały publiczność.

Galaktyczne inspiracje Jacek Rybacki & Tomasz Marut

Metalic Color i szarości – pisałem już o tym jakiś czas temu. Wówczas przecierałem szlaki badając szarości oraz sprawdzając jak to się nosi. Świat mody miał lekki stosunek do koloru szarego – lekce go ważył, podczas gdy ja ważyłem go rozważnie.

Szarość jest wdzięczna dla fryzjera. Otwiera spektrum możliwości. Teraz kiedy trend alerty błyszczą neonem donosząc o galaktycznej i metalicznej modzie, kolor szary stał się szczególnie upragniony. Akceptują go Ci co chcą być en vouge, ale bez tej wszechobecnej ekstrawagancji, pytają o niego kobiety eleganckie, te które zawsze są bliżej klasyki, a także te które chcą być bardziej glamour. Okazuje się, że szary doskonale kompensuje wszystkie te zapotrzebowania.

I kiedy aktualnie estetyka barw bardziej śmiałych i metalicznych wypełnia fryzjerską paletę, szarość doskonale odnajduje się w tych galaktycznych inspiracjach. Jej pojaśnienia, srebrne wariacje, platynowe epigony pozwalają na stylistyczne popisy.

Propozycje polskich stylistów – stylizacje dla L’Oréal Professionnel

Szary jest także sprawdzianem dla fryzjerskiego rzemiosła. Nie każde włosy dobrze go znoszą. A sama koloryzacja znosi się za to szybko. Jego trwałość jest kwestią pielęgnacji i zrozumienia natury włosa. Tu nie ma demokracji – nie wszystko jest dla wszystkich w aspekcie koloryzacji. Wprawiony fryzjer powiem Wam o tym. Wychodząc na przeciwko wyzwaniom, polscy styliści stworzyli dla polskich fryzjerów olśniewający katalog fryzur by  L’Oréal Professionnel. Gratuluje kolegom pomysłowości i wykonania. Jest na czym oko zawiesić i jest za czym podążać.

Tomasz Marut

Osobowość na stanowisku życia – Magdalena Gaja Kapelan

Wybitność spotkania polega na tym, że każdorazowo wydarza się coś ekstrawaganckiego. Jak balon nadymam się radością na myśl o wspólnie spędzonej chwili. Bo to chwile składają się na najjaskrawsze wspomnienia, które niczym neon świecą w mojej pamięci.

Magda Gaja Kapela – poznaliśmy się gdy byłem sztubakiem i wydawało mi się, że co do fryzjerstwa to wiem już wszystko. Tak się myśli, kiedy ma się osiemnaście lat. I właśnie wówczas skaleczyłem się nożyczkami. Odtwarzam to wspomnienie jak film w zwolnionym tempie. Głosy mutują się, a ja słyszę każdą upadającą krople krwi. Ujma na honorze, rana na ciele i duszy.

Magda zaleczyła ją szybko. Kupiwszy te same nożyczki, zraniła się nimi – powiedzmy – niechcący. Tak powstała między nami więź krwi. Ja odzyskałem animusz, a do tego zyskałem Przyjaciółkę (ułagodzony eufemizm niepowtarzalnej relacji).

Szalona (lub raczej szałowa), nonszalancko wdzięczna, wprawia przestrzeń w wibracje. Czasem wydaje się chaotyczna i niezorganizowana. Jej retoryka oparta jest na wielowątkowym słowotoku. Zanim dotrze do meritum, poznasz serie spraw, które pozornie nie mają w związku z tematem. Myśl jej krąży po wielu orbitach naraz. Jest to jej kosmiczna metodyka twórczości – jakże symptomatyczna dla wielkich kreatorów. Bo w tym co robi, Magda jest wielka. Prowadzi biznes dobrze rozbudowany i funkcjonujący zasadnie. Ma kilka salonów fryzjerskich w Kędzierzynie-Koźlu, zaraża pasją tworzenia i uśmiechem. Jest w tym radykalna i uporczywa.

W głowie mam taką średniowieczną rycinę, przedstawiającą sytuacje dwóch osób opartą na łaskotaniu piórkiem. Inicjator działania robi to jakby od niechcenia, lub zwykłą siłą inercji – wszak to jego rutyna. Ale to piórko sprawia, że ktoś śmieje się nieustannie i bez możliwości przestania. Nie ma nawet pauzy na swobodny oddech. Tak ja zanoszę się śmiechem kiedy jestem w towarzystwie Magdy. Nie czuję się jak ofiara średniowiecznych tortur, ale jednocześnie jestem bezsilny wobec jej niewymuszonego dowcipu. Pod jego woalem skrywa cnotę, którą bardzo cenię u ludzi. Jest rzeczową osobą i ma szlachetny wykaz priorytetów. Zawsze, ale to zawsze można na niej polegać. Jest wartością naddaną na mojej ścieżce, nie tylko fryzjerskiej, ale przede wszystkim życia.

Kiedy myślę o Magdzie widzę jak ścigamy się razem na wózkach w domu nie takiej znowu spokojnej starości. To byłoby cudowne. Nie na zasadzie atrakcyjności lunaparku, ale doceniania walorów życia.

Love You Magdo K.

Twój Tomasz Marut