Aiko i Emil – Avant et Après

Gdzie ja nie byłem, z kim ja nie jadłem, nie piłem. Aiko i Emil – małżeństwo japońsko-polskie zawitało do salonu Avant-Après. Jeśli macie wrażenie, że znacie tą parę – być może tak. Prowadzą popularnego bloga i vloga, który w sposób łatwy i dostępny przybliża nam Polakom niuanse kultury japońskiej, a Japończykom przestawia egzotykę naszych klimatów (czyż strój Krakowiaka nie jest bajeczny? – nawet w naszych oczach, nie mówiąc o wrażeniach azjatyckiego obywatela).

W naszym salonie byli z rewizytą. Mamy taką swoją europejsko-azjatycką dynamikę odwiedzania się wzajemnie. Wrażenia Aiko i Emila z pobytu w Krakowie musiały być uwiecznione. Tym karmi się ich vlog.

Zaproponowana fryzura dla Aiko to autorska projekcja, wychodząca naprzeciw tęsknotom Japonek. Stonizowany blondzik, możliwy do wyczesania na wypadek nagłej potrzeby powrotu do naturalnego koloru, równe cięcie i przede wszystkim …pielęgnacja Steampodem (wciąż uważam, że jest to super skuteczna metoda na silne i zdrowe włosy).

Resztę zobaczycie sami. Zapraszam na vloga moich Gości, którym dziękuje za wspólny czas.

Tomasz Marut

Zamiast podsumowania – rok 2017

Kiedy myślę o ostatnim roku, nie mam słów na jego opisanie. Ale bardzo chce się podzielić jedną piosenką, której treść ma dla mnie esencjonalne znaczenie. Zamknijcie oczy i posłuchajcie tego tekstu.

Trudno czynić podsumowania w czasach kiedy autorytet swój podliczamy na podstawie ilości wykupionych miejsc postojowych. Wertykalnie usposobieni, chcemy wciąż więcej, ale tylko w przerażająco ubogim schemacie ambicji. Triatlony, bonusy w postaci auta i mieszkania w dobrej dzielnicy, lunche-branche, koncerty i wakacje – myślimy, że realizujemy swoje cele. Wszyscy? Jednomyślnie? Nie jest wolnością wybieranie spośród tego co dane jest nam do wyboru – tak sądzę przynajmniej. Sądzę też, że jesteśmy sparaliżowani trendem gromadzenia.

Horyzontalne spojrzenie na życie pomogłoby nam objąć wzrokiem tych co są obok. Nie po to, aby nagle przybrać misjonarską postawę, tylko dla tej zwykłej symbiotycznej miłości. Znamy ją wszyscy. I założę się, że każdemu serce rośnie na wspomnienie wizyty u babci, u rodziców. Niewymuszone szczęście, niedocenione szczęście – jak łyk herbaty w tym wytęsknionym towarzystwie.

Takiego szczęścia Wam życzę

Tomasz Marut

Trend alert – szarości i metale

#lorealpro #galacticcolor #metalliccolor #serieexpert #hairmoment #khlara#cracow

Niezależnie od tego, czy mówimy o modzie, urodzie, czy o włosach, metale i szarości nigdy nie były tak modne. Widzieliśmy modele dumnie przesuwające się po wybiegu w londyńskim Fashion Week, inspirujące wpływowe osoby, które miały również niesamowity metaliczny wygląd.  Widzieliśmy także jak na poznańskim pokazie Galactic Color stylizacje moje i Jacka Rybackiego rozgrzewały publiczność.

Galaktyczne inspiracje Jacek Rybacki & Tomasz Marut

Metalic Color i szarości – pisałem już o tym jakiś czas temu. Wówczas przecierałem szlaki badając szarości oraz sprawdzając jak to się nosi. Świat mody miał lekki stosunek do koloru szarego – lekce go ważył, podczas gdy ja ważyłem go rozważnie.

Szarość jest wdzięczna dla fryzjera. Otwiera spektrum możliwości. Teraz kiedy trend alerty błyszczą neonem donosząc o galaktycznej i metalicznej modzie, kolor szary stał się szczególnie upragniony. Akceptują go Ci co chcą być en vouge, ale bez tej wszechobecnej ekstrawagancji, pytają o niego kobiety eleganckie, te które zawsze są bliżej klasyki, a także te które chcą być bardziej glamour. Okazuje się, że szary doskonale kompensuje wszystkie te zapotrzebowania.

I kiedy aktualnie estetyka barw bardziej śmiałych i metalicznych wypełnia fryzjerską paletę, szarość doskonale odnajduje się w tych galaktycznych inspiracjach. Jej pojaśnienia, srebrne wariacje, platynowe epigony pozwalają na stylistyczne popisy.

Propozycje polskich stylistów – stylizacje dla L’Oréal Professionnel

Szary jest także sprawdzianem dla fryzjerskiego rzemiosła. Nie każde włosy dobrze go znoszą. A sama koloryzacja znosi się za to szybko. Jego trwałość jest kwestią pielęgnacji i zrozumienia natury włosa. Tu nie ma demokracji – nie wszystko jest dla wszystkich w aspekcie koloryzacji. Wprawiony fryzjer powiem Wam o tym. Wychodząc na przeciwko wyzwaniom, polscy styliści stworzyli dla polskich fryzjerów olśniewający katalog fryzur by  L’Oréal Professionnel. Gratuluje kolegom pomysłowości i wykonania. Jest na czym oko zawiesić i jest za czym podążać.

Tomasz Marut

Osobowość na stanowisku życia – Magdalena Gaja Kapelan

Wybitność spotkania polega na tym, że każdorazowo wydarza się coś ekstrawaganckiego. Jak balon nadymam się radością na myśl o wspólnie spędzonej chwili. Bo to chwile składają się na najjaskrawsze wspomnienia, które niczym neon świecą w mojej pamięci.

Magda Gaja Kapela – poznaliśmy się gdy byłem sztubakiem i wydawało mi się, że co do fryzjerstwa to wiem już wszystko. Tak się myśli, kiedy ma się osiemnaście lat. I właśnie wówczas skaleczyłem się nożyczkami. Odtwarzam to wspomnienie jak film w zwolnionym tempie. Głosy mutują się, a ja słyszę każdą upadającą krople krwi. Ujma na honorze, rana na ciele i duszy.

Magda zaleczyła ją szybko. Kupiwszy te same nożyczki, zraniła się nimi – powiedzmy – niechcący. Tak powstała między nami więź krwi. Ja odzyskałem animusz, a do tego zyskałem Przyjaciółkę (ułagodzony eufemizm niepowtarzalnej relacji).

Szalona (lub raczej szałowa), nonszalancko wdzięczna, wprawia przestrzeń w wibracje. Czasem wydaje się chaotyczna i niezorganizowana. Jej retoryka oparta jest na wielowątkowym słowotoku. Zanim dotrze do meritum, poznasz serie spraw, które pozornie nie mają w związku z tematem. Myśl jej krąży po wielu orbitach naraz. Jest to jej kosmiczna metodyka twórczości – jakże symptomatyczna dla wielkich kreatorów. Bo w tym co robi, Magda jest wielka. Prowadzi biznes dobrze rozbudowany i funkcjonujący zasadnie. Ma kilka salonów fryzjerskich w Kędzierzynie-Koźlu, zaraża pasją tworzenia i uśmiechem. Jest w tym radykalna i uporczywa.

W głowie mam taką średniowieczną rycinę, przedstawiającą sytuacje dwóch osób opartą na łaskotaniu piórkiem. Inicjator działania robi to jakby od niechcenia, lub zwykłą siłą inercji – wszak to jego rutyna. Ale to piórko sprawia, że ktoś śmieje się nieustannie i bez możliwości przestania. Nie ma nawet pauzy na swobodny oddech. Tak ja zanoszę się śmiechem kiedy jestem w towarzystwie Magdy. Nie czuję się jak ofiara średniowiecznych tortur, ale jednocześnie jestem bezsilny wobec jej niewymuszonego dowcipu. Pod jego woalem skrywa cnotę, którą bardzo cenię u ludzi. Jest rzeczową osobą i ma szlachetny wykaz priorytetów. Zawsze, ale to zawsze można na niej polegać. Jest wartością naddaną na mojej ścieżce, nie tylko fryzjerskiej, ale przede wszystkim życia.

Kiedy myślę o Magdzie widzę jak ścigamy się razem na wózkach w domu nie takiej znowu spokojnej starości. To byłoby cudowne. Nie na zasadzie atrakcyjności lunaparku, ale doceniania walorów życia.

Love You Magdo K.

Twój Tomasz Marut

„Cukier i pieniądze

Piszę o Robercie Lewandowskim. Kolekcja jego sportowych sukcesów, pasja i zaangażowanie składają się na pozytywny obraz jego osoby. Śnieżnobiały uśmiech, nienaganna aparycja  i sportowa postawa godna naśladowania. Futbolista z puszki, duma narodowa, idol na miarę ideału.

Gra w piłkę przysporzyła mu sławy, której zasadności nie chciałbym podważać. Wszak mało kto staje się wybitnym z przypadku. Zwyczajem każdego celebryty, również pan Lewandowski zaczął urządzać swoją emeryturę na Malediwach użyczając swojego wizerunku markom niemalże wszystkim. Wciąż jednak rozbrzmiewał w tym etos sportowca. Postaci o tyle ciekawej, że konsekwentnej w swym wyborze i działaniu, a w rezultacie – jak bohater każdej pięknej opowieści – odnoszący faktyczne, nie tylko medialne, sukcesy. Byłem gotów wpisać go w panteon osobistych świętych i postawić jego figurkę obok Korzeniowskiego i Kuśnierewicza.

Niemniej teraz muszę go przestawić na półkę ze św. Mikołajem – tego z Coca-Coli. Wszak stał się bardziej ich maskotką i gdzieś po drodze stracił nimb, który sam mu nadałem.

Były lata w Polsce, kiedy Coca-cola była archetypem rzeczy pożądanych. Hasło reklamowe Agnieszki Osieckiej jednoznacznie stwierdzało „Coca-cola to jest to.” I była „tym”. Ideologicznie podejrzana, nawet wroga, a przez to jeszcze bardzie kusząca stała się odpowiedzią na propagandę czasów. (Swoją drogą to niesamowite, że Coca-Cola i Pepsi były osiągalne na polskim rynku.) Hasło stało się sloganem, jeszcze bardziej popularnym niż to Wańkowiczowskiego lidera „cukier krzepi.” Polska reklama nabierała lekkości, treść ciążyła jednak banałem.

Akcentowane na końcu „to” zawsze mnie zastanawiało- czyli co? Wiem, że jest to pytanie z gatunku tych o pochodzenie świata. No bo kto zna skład Coca-Coli ? I czy nie jest to przypadkiem stonka w płynie? Żart.

Rozumiecie jednak, że nie jest mi łatwo. Już wszyscy wyrośliśmy z gum Turbo i Kaczorów Donaldów. Już umiemy rozeznać, czy coś jest dobre, czy tylko popularne.

Udział Roberta Lewandowskiego w reklamie koncernu Coca-Coli odbieram bardzo osobiście: jako zdradę. Jeśli nie jego, to moich wartości. Zapytam jak prawdziwy pedagog: jaki wzór daje Lewandowski tym najmłodszym dzieciakom i młodzieży?

Czy na Coca-Coli mamy budować swoją motywację do wzrastania w dobrym ? Czy tylko zysk napędza decyzyjność i czy przyzwoitość ma jeszcze wartość?

Ponadto ta tkliwa opowieść o najpiękniejszym małżeństwie Lewandowskich, w którym to żona Anna, ukierunkowana prozdrowotne i tak ekologicznie postępowa, jest doradcą …żywieniowym. Czy nie czujecie się nabijani w butelkę? Czy tylko ja oburzam się na tak skonstruowaną rzeczywistość?

Panie Lewandowski, nie błyskiem w oku, ale całym bagażem doświadczeń popiera Pan ów napój. To osobowością promuje Pan Coca-Cole ( i swój portfel).  Mój sprzeciw burzy się i pieni. Świętemu Mikołajowi wybaczyłem. Wszak wciąż roznosi dzieciom prezenty. Ale Pan oszukuje je – tak, jak oszukał moją dziecięcą ufność w słuszność pewnych porządków rzeczy.

Wasz Tomasz Marut

Monika Durbas – radość, blask i powab

Gdybym miał jednym słowem powiedzieć o  Monice, powiedziałbym uśmiech. Śmieją jej się twarz, śmieją jej się oczy. Ten blask odzwierciedla jej usposobienie.

Monika Durbas jest stylistką naszego Salonu Stylistów Avant-Après. Tu stawiała pierwsze kroki i cieszę się, że właśnie to miejsce obrała jako wylęgarnie swojego fryzjerskiego talentu. Inicjatywa własna, kreatywność i potrzeba ekspresji określają jej warsztat pracy. Jest jedną z tych osób, która cieszy się na zlecenie, na kontakt z człowiekiem, na to, że może i tworzyć i mierzyć się z nowym wyzwaniem. Ja cieszę się, że mam obok siebie tak wspaniałą, piękna i siejącą optymizm osobę. W sposób niewymuszony, jak gdyby niechcący, lub nawet bezwiednie przynosi poczucie zadowolenia. I takie też jest jej fryzjerstwo: pełne świeżości, wdzięku i powabu. Tu loczek, tam koczek – wszystko ogarnia z jednakową gracją. Monika błyszczy talentem, pasją, błyszczą zręcznie operowane nożyczki w jej ręce.

A ja błyszcze z zachwytu.

Wasz Tomasz Marut

Patrycja Kusior – intryguje i wabi

Patrycja Kusior to stylistka, której postać warto przybliżyć. Współpracujemy razem od czasów, gdy nasz salon przeniósł się na ul. Kupa. Patrycji można poświęcić osobny rozdział w historii salonu Avant-Après. Swoją osobą wiele wnosi w dorobek artystyczny stylistów. Cenie ją za bezkompromisowość działania i nieprzeciętny charakter. To jest jedna z tych kobiet, które podziwiamy, a których się boimy. Coś w jej osobowości nęci nas, a coś dystansuje. Gdybym miał nazwać to „coś” powiedział bym, że jest to ambicja czynu. Sprawia, że chcielibyśmy przejąć takową właściwość, ale jednocześnie budzi ona wyrzut sumienia, że jeszcze się w nas nie rozbudziła ta wola pracy i uczynności.

Patrycja to prawdziwy „inżynier” fryzur, w najlepszym tego słowa
znaczeniu. Dokładna, rzetelna, oddana swoje pracy.
Do perfekcji opanowała techniki strzyżenia i koloryzacji. Mistrzyni krótkich ścięć.
Inspirację czerpie z otaczających ją form i kształtów, codziennych doświadczeń
oraz rozmów z klientem. W swoim fachu podkreśla wagę indywidualnego podejścia.
W stylizacjach wydobywa niezwykłość każdej osobowości. Unika rutyny
i schematów. Kiedy ogarnia ją znużenie, szuka nowych bodźców do pracy. Według
Patrycji, praca ma sens tylko wtedy, kiedy jest wykonywana z entuzjazmem. Jej
ambicja przejawia się w działaniu – każda fryzura jest wyjątkowa i dopieszczona
w każdym wymiarze. Prywatnie pasjonatka sztuki, literatury i muzyki. Kolekcjonerka
wrażeń, tropicielka zjawisk. Lubi otaczać się tym, co piękne.
Continue reading

Wszystko co kochamy jest naszym krzyżem

Dociera do mnie prawda, którą skrzętnie ukrywałem przed samym sobą. Prawda o pomyleniu wartości. Prowadzę życie dostatecznie dobre, usystematyzowane, w sposób przemyślany poukładane. Wypracowałem swoisty nadmiar, który pozwala podchodzić do życia ze znanym Wam poczuciem humoru. Uzbrojony w talent i przymioty takie jak pracowitość i rzetelność, udało mi się stworzyć bastion nie do zdobycia przez intruza z zewnątrz. Tak pokierowałem swoim losem, aby wypełniać dni estetyką i plastycznym pięknem.

O wszystkim tym pisałem Wam na blogu. Kreacje, aranżacje, twórczość, korowody podane w tak „uwodzicielski” sposób, że czyta się to jak erotyk. Dużo w tym pasji i oddania. Ale to są same pozorne głębie, same złudzenia osiągane na drodze euforycznej pracy. W gruncie rzeczy można bez tego żyć. I tu pojawia się myśl, co jeśli to wszystko /to maniera, to uporządkowanie, ta pracowitość/ jest snobistyczną obawa przed tym, co może wzbudzić pytanie o sen życia? /Swoją drogą dlaczego brak sensu życia odczuwamy jako coś tak bardzo niepokojącego?/

Ta wątpliwość odłożyła się we mnie i teraz wraca. Wraca z każdym entuzjastycznym wyrzutem uznania „Panie Tomku dziękuje, że został pan dla mnie po godzinach. ….Ale przecież pan to kocha.” Tak brzmi zorganizowana dusza w skali masowej, która uwierzyła, że szczęście osadza się na miłowaniu stanowiska pracy. Rzygam tym. Praca to praca. Od kochania są ludzie. To jest błogostan na miarę człowieka.

Obawiam się, że nigdy nie pozbędę się podejrzliwości co do słuszności działań i podejmowanych decyzji. I nie chcę nikogo zarażać moim lękiem. Chodzi bardziej o to, że widzę potencjał, że przecież w ciąż żyjemy w sferze możliwości. Nie przynaglam nikogo to obrachunków.  Mówię sam za siebie i jest w tym jakiś wstyd, jakby się sam człowiek przyłapał na hochsztaplerstwie. Boimy się o tym mówić. Żyjemy jakbyśmy siedzieli na desce podrzucanej falami morza, które w każdym momencie może się podnieść z rykiem. I tak kurczowo trzymamy się tej deski, że nawet nie wiemy gdzie ona nas niesie.

Wiem, że brzmię jak komik, który nagle poczuł potrzebę głębi. Mam 35 lat i nie umiem mówić „kocham”. Inna rzecz, że nikt we mnie nie wzbudza takich emocji. Jestem jak pacynka – barwna, lecz wygrywam same śmiesznostki. I w końcu to dociera do mnie. Wiem też, że pewien rozdział w moim życiu się kończy, a ja zostaje bez treści na następny. To jest gdzieś na dnie obserwacji, bo przecież na wierzchu wszystko wygląda wyśmienicie.

Wasz Tomasz Marut

#stylizacja 8 – lookbook 2017

 

Włos ma piękno. Piękne włosy wraz ze złotymi pojaśnieniami dają efekt blasku. W tej stylizacji najbardziej zależało mi na połysku , optycznym refleksie jak w słońcu.


Jest to ostatnia stylizacja wykonana w ramach projektu Lookbook L’Oréal Professionnel.
Mokka, blond mokka to baza. Rozświetlenia gwarantują efekt sombre.
Miękka struktura odpowiada za delikatny charakter fryzury. Całość stylizacji emanuje kobiecością. Jest powab, jest afekt.

Konstanty Ildefons Gałczyński pisał „Kocham cię w słońcu. (…) I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz.”

Zakochaj się i Ty.

Hair: Tomasz Marut  modelka: Katarzyna Rabiniak make-up: Elżbieta Jaśkowska Make-Up Artist & Cosmetologist photo: Łukasz Sokół L’Oréal Professionnel Salon Expert

Wasz Tomasz Marut

#stylizacja 7 – lookbook 2017

#loki, loki, loki

Fryzura pozytywnie zakręcona. Burza loków – aż elektryzuje. Bo to jest mocna, energetyczna fryzura.

Niepołączony bob jest intrygującą wariacją na temat klasycznych cięć. Strzyżenie to jest ostre, ale dzięki lokom eksponujemy miękkie linie, podkreślamy kobiecość. Ta fryzura to blask, to błysk, to lśnienie. Kolor wykonany w oparciu o same farby pozwala utrzymać kosmetyczną lekkość.

Jest intensywnie, ale jest świeżo.

Tomasz Marut, Avant-Apres
LOOKBOOK 2017 L’Oréal Professionnel. hair: Tomasz Marut modelka: Agata Helena Pluta make-up: Elżbieta Jaśkowska Make-Up Artist & Cosmetologist photo: Łukasz Sokół L’Oréal Professionnel Salon Expert

Wasz i tylko Wasz

Tomasz Marut