Miesięczne archiwum: Maj 2015

„Hate” – premiera kolekcji z ekspresją

Pierwsza kolekcja inspirowana emocjami. Frenetyczne poruszenia, namiętności, pasje oraz wszystkie te stany, którymi gorączkujemy się, które wytrącają nas ze stanu równowagi przyłapałem na gorącym uczynku. To one dały asumpt do powstania stylizacji.

Nienawiść, złość, niechęć, odraza, furia, gniew, szał, wściekłość, amok, uraz, pasja – wszystko zaklęte w ekspresyjnych uczesaniach. Możesz tego nie polubić, możesz to znienawidzić.

Kaja Sosnowska, Lidka Baściuk jako modelki. Make-up: Joanna Stawowy, Fryzury: ja (i moje frustracje) oraz  Klaudia Matysiak, Film: METYOU.

Wasz Tomasz Marut

#HATE

Idę na wojnę! Wojna toczy się cały czas. Stos emocji, arsenał niechęci, ignorancja, pasja i to domorosłe poczucie, że można wszystko. Wojna na komentarze, wojna na opinie, wojna na poglądy. Nic nie jest słuszne w kwestii gustów, ale każdy swojego słusznego poglądu broni. Haterzy nie śpią, czuwają nade mną. Wszczynają kłótnie, obrzucają obelgami, podjudzają komentarzami, „minusują”wpisami. W opinii haterów powinienem iść się powiesić, zniknąć z tego świata, w najlepszym wypadku zamknąć swój salon. Nic nie jest dobre. Nic nie podlega rozważaniom. Nie ma miejsca na innowacje, zmianę koncepcji, niestandardowe podejście do fryzur. To hater określa jakie są obowiązujące trendy: „wszystko jest do kitu”.

„Nie podoba mi się” to powszechny pocisk. Częściej jednak dostaję bomby. Bluzgi, przekleństwa, zniewagi. Haterzy nie doceniają mocy rażenia mojej nienawiści. Nienawidzę tej haterskiej żółci, tego autorytatywnego wypowiadania się w kwestiach niepodlegającym ich autorytetowi.

HATE to kolekcja o mojej złości, bezradności na zastałą ignorancję. HATE to moje podjęcie broni. HATE to sposób na twórcze radzenie sobie z tym, co przychodzi do mnie niezależnie ode mnie. HATE to moja odpowiedź na to Twoje „nie podoba mi się.”

#nienawiść #złość #niechęć #odraza #furia #gniew #szał #wściekłość #amok #uraz #pasja

Wasz Tomasz Marut

PS. Możesz tego nie-polubić.

 

Look & Learn – Marut x Rybacki

Ja i Jacek Rybacki to iloczyn ekspresji i talentu. Rybacki jest postacią, która uosabia wszystkie cechy jakich oczekiwałbym od fryzjera-stylisty, artysty. Pełen twórczej inwencji wspartej doświadczeniem i fachowym podejściem, lubi inspirować się nie tylko tym co piękne, ale także nieprzeciętne i niekonwencjonalne (…dlatego pojawiłem się w jego towarzystwie). Jesteśmy partnerami na fryzjerskiej scenie oraz przyjaciółmi w życiu prywatnym. Reprezentujemy różne temperamenty. Mnie określa niepewność, wahanie, ściszenie i drżący ton głosu. On to godność, ambicja. Codziennym wysiłkiem objawia swoją życiową filozofię, głosi ją jasno i klarownie, bez tego bełkotu „ja, mi, moje, dla siebie”.

W życiu staram się działać tak, jakbym podnosił odpowiedzialność przed nieznanym trybunałem, a jednak on robi to jakoś pełniej, swobodniej. Poczytuje naszą znajomość jako wartość naddaną, która jest efektem bycia fryzjerem. Łączy nas pasja pracy, ubogaca odmienność spostrzeżeń oraz ekspresji. Jego świat fantazji skonstruowany jest z komnat bogato zdobionych, pełnych wyrafinowanych ekspozycji. Gwiazdorzymy czasem w tym teatrze życia. Przy czym on jest jak Audrey Hepburn, która zwykłą wstążką przewiązaną w pasie ustanawia nowy trendy na lata. Ja jestem jak M.M. ekscytującą się podwiewaną sukienką – celebruje codzienne „Marilyn Moments”. Cieszę się tym aliansem bardzo i satysfakcjonuje mnie ta dyspozycja. Dzięki niej nasze artystyczne życie jest jak dzieło – on nadaje mu elegancką formę, ja rabelaisowską fantazję.

Wasz Tomasz Marut